18 Lis Brak komentarzy admin Blog , , ,

Często i w różnych okolicznościach rozmawiamy o oszczędzaniu. Termin oszczędzanie powtarza się w wielu reklamach czy to w tv czy w radiu. Trudno jednoznacznie zinterpretować to zjawisko. Dla jednych to tańszy produkt, tańsza usługa, obniżka cenowa bądź ekstra gratis do zrobionych zakupów. Dla kolejnych natomiast, odłożenie części kapitałów na konto – tzw. namacalne korzyści pochodzące z „oszczędzania”. I nie sposób pogrupować tych wydarzeń jednoznacznie, to wszystko jednak prowadzi do tego samego celu – zalet dla nas płynących. Czy umiemy oszczędzać? Odkryjmy w pierwszej kolejności możliwości, które na co dzień posiadamy i z których wykorzystywanie po pierwsze, nic nas nie kosztuje, a po drugie, może dodać się do określonych oszczędności we własnym domowym budżecie. Masowo występującym środkiem reklamowym są gazetki promocyjne osiedlowych marketów. Fakt, w ciągu tygodnia ze skrzynki wyciągamy ich sporo, co może w pewnym stopniu denerwować, ale należałoby wszak skoncentrować się sekundę i obejrzeć dokładnie przed wyrzuceniem ich do śmieci. Dlaczego? Różnice w wartościach artykułów spożywczych nabywanych w supermarketach w tym samym mieście, miasteczku, dzielnicy, sięgają często 20%. Przyjrzyjmy się prostemu przykładowi. Identyczny jogurt wypijany regularnie na śniadanie zakupiony w markecie X kosztuje nas 1,35 zł i w markecie Y, oddalonym od sklepu X o 5 minut drogi, w tej promocji 0,95 zł. Różnica w wartości wynosi 40 gr. Data przydatności do spożycia wspomnianego produktu, mija za 21 dni, w związku z tym możemy wyposażyć się w dość duży zapas produktu. Ponadto, nie musimy kupować w własnym „ulubionym” sklepie natomiast w tym najtańszym danego dnia! Dlaczego najtańszym aktualnie? Albowiem oferty promocyjne dostosowują się mniej więcej co tydzień. Najtańszy sklep w tygodniu poprzednim może być najdroższym w nowym. Skupiamy się na konkretnych produktach. Wspomniany jogurt zjadany przez nas na śniadanie to za każdym razem 40 gr mniejszy koszt dla naszego budżetu. W skali tygodnia dostarcza nam obecnie wtedy ilość rzędu dwa złote i osiemdziesiąt groszy. Załóżmy, iż nie tylko my gustujemy w naturalnych śniadaniach i inny członek naszego własnego budżetu zjada na śniadanie omawiany produkt. Pomnóżmy w tej sytuacji prawdziwe oszczędności x2! 5,6 zł w skali tygodnia w wypadku tylko jednego towaru? To zapewne dużo. Nie bójmy się robić małych „zapasów”.

Parę więcej produktów, kupionych w promocyjnej cenie, z okresem przydatności umożliwiającą realne skonsumowanie, pomoże nam zaoszczędzić trochę pieniędzy. A dlaczego by nie analizować regularnie pojawiających się promocji? Nie oddać 15 minut na przejrzenie ofert specjalnych, promocji dnia czy jak to ładnie nazywane jest poprzez różne sklepy, aby przyczynić się do realnych oszczędności w rodzinnym budżecie domowym? Rzecz jest banalna, a właściwie powszechnie ignorowana bądź pomijana poprzez nas. Regularnie kierujemy się wygodą, wybierając się na większe zakupy do bliskiego supermarketu, ignorując to, co dzieje się „u konkurencji” nie uświadamiając sobie, iż możemy zaoszczędzić całkiem sporo gotówki. Zastanówmy się nad tym jak mało potrzeba by oszczędzić całkiem sporą sumę do wydania na coś extra. Wystarczy prosty rachunek, prosty arkusz kalkulacyjny, kilka wyliczeń i analiza prawdziwych zalet które możemy mieć, a o których naprawdę nierzadko zapominamy.